Górnik Zabrze w bardzo dobrym stylu pożegnał się z rokiem 2024. W ostatnim tegorocznym meczu zabrzanie pokonali na własnym boisku Lecha Poznań, czyli aktualnego lidera rozgrywek, notując czwarte z kolei ligowe zwycięstwo! Był to zarazem doskonały prezent barbórkowo-mikołajkowy, ale także rewanż za lipcową porażkę 0:2 w stolicy Wielkopolski.
Kto spóźnił się na piątkowy mecz, ten może żałować, bo końcowy rezultat został ustalony już po kwadransie gry. Pierwsi na prowadzenie wyszli gospodarze za sprawą słoweńskiego duetu: Erik Janža zagrał prostopadłą piłkę w pole karne, a Luka Zahovič jakimś cudem zdołał umieścić piłkę przy "długim słupku" poznańskiej bramki. Co prawda radość miejscowych szybko ostudził sędzia asystent, który sygnalizował ofsajd napastnika Górnika, ale po analizie VAR gol został uznany. Lech odpowiedział w 13. minucie - piłki w środku pola nie opanował Lukas Podolski, ta padła łupem Wojciecha Mońki, który długim podaniem uruchomił Afonso Sousę, a ten w sytuacji jeden na jeden przelobował Michała Szromnika. Jednak z remisu poznaniacy cieszyli się... dokładnie półtorej minuty, bo Górnik odpowiedział błyskawicznie. Zrehabilitował się Podolski, a jego doskonałe podanie w tempo wykorzystał Kamil Lukoszek - 22-latek zdobył tym samym swoją czwartą bramkę w tym sezonie, z czego trzecią... w tym miesiącu (przed tygodniem w Kielcach zanotował dublet).
O ile początek pierwszej połowy był dla gospodarzy udany, tak kwadrans po przerwie - niezupełnie. W zaledwie pięć minut dwie żółte kartki zobaczył Rafał Janicki (można dyskutować nad słusznością tej drugiej), a w związku z tym przez pół godziny Górnik musiał radzić sobie w osłabieniu. Jednak przewaga liczebna nie dała Lechowi wymiernych korzyści, bo chociaż przyjezdni próbowali, to raczej było to tylko bicie głową w mur.
Zwycięstwo nad Lechem było dla Górnika czwartą z kolei wygraną w lidze. Od domowego meczu z Jagiellonią Białystok (0:2) zabrzanie wygrali kolejno: 1:0 ze Śląskiem we Wrocławiu i Piastem Gliwice u siebie, 4:2 w Kielcach z Koroną i teraz z liderem rozgrywek. Jednocześnie była to pierwsza domowa wygrana Górnika nad Lechem od... listopada 2017 roku. Z kolei dla "Kolejorza" końcówka roku, a konkretnie grudzień, nie należy do udanych - przed tygodniem podopieczni Nielsa Frederiksena zremisowali bezbramkowo w Gliwicach i w przypadku zwycięstwa Rakowa nad Motorem Lublin, przerwą zimową spędzą na czele tabeli, ale z zerową przewagą punktową nad ekipą z Częstochowy.
06/12/2024 ⚽️🏟🇵🇱
— Pete🇫🇮 (@petutzki) December 7, 2024
Górnik Zabrze - Lech Poznań 2-1
Ekstraklasa
What could be better than to celebrate Miners' Day ⚒️ in style! Over 21k people saw their team win over Lech who leads the league Górnik played last 30min player less which makes 3 pts even more valuable. #GÓRLPO pic.twitter.com/Trk2DzEiHn
Mecz Górnika z Lechem, zapowiadany jako "Największa Barbórka na Śląsku" ściągnął na trybuny ponad 21 tysięcy widzów, w tym porą grupę kibiców gości (ok. 1000-1100 poznaniaków w oficjalnie wciąż zamkniętym sektorze gości). Z tej okazji zabrzańscy ultrasi przygotowali barbórkową oprawę - sektorówkę z podobizną trzech górników, którą uzupełniało hasło "ŚWIĘTA BARBARO, MIESZKASZ NA GRUBIE, MIEJ NAS ZAWSZE NA OKU" oraz czarne, zielone i żółte świece dymne. Tradycyjnie na meczu pojawiła się także orkiestra górnicza. Warto dodać, że frekwencja na meczu barbórkowym to trzeci najlepszy wynik tym sezonie - większym zainteresowaniem cieszyły się tylko spotkania z GKS Katowice (22371) oraz... Lechią Gdańsk (21148), czyli dwoma tegorocznymi beniaminkami.
06.12.2024; Polska, Ekstraklasa:
Górnik Zabrze - Lech Poznań 2:1 (2:1)
1:0 - Luka Zahovič 4'
1:1 - Afonso Sousa 13'
2:1 - Kamil Lukoszek 14'
Czerwona kartka: Rafał Janicki (60', za drugą żółtą) - Górnik.
Widzów: 21059
Linki:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz