Wyjazd do Krakowa na mecz Wisły ze Standardem Liege w Lidze Europejskiej stworzył okazję do małego groundspottingu. Małego, bo chociaż plany były ambitne (a nawet bardzo ambitne), to skończyło się tylko na kilku stadionach. Na dodatek przykrytych grubą warstwą śniegu, bo pogoda postanowiła spłatać małego figla i w środę obficie sypnęło.