Łatwe zwycięstwo i awans na pozycję wicelidera - to podsumowanie Wielkiej Soboty na stadionie przy ul. Roosevelta w Zabrzu. Miejscowy Górnik bez problemu pokonał Cracovię 3:0, zmniejszając do trzech punktów stratę do liderującego Lecha Poznań. Gospodarze po końcowym gwizdku żałować mogą chyba tylko jednego - że będący ozdobą meczu gol Maksyma Chłania ostatecznie nie został uznany...
W przedmeczowych prognozach to gospodarze stawiani byli w roli faworyta, ale wiadomo - polska ekstraklasa potrafi zaskakiwać, szczególnie w tym, niezwykle wyrównanym sezonie. Owszem, Górnik po 26 kolejkach plasował się tuż za podium, ale miał tylko trzy punkty przewagi nad Cracovią, która zajmowała 8. miejsce. Dodatkowo "wielkanocna kolejka" była rozgrywana po przerwie reprezentacyjnej, która często potrafiła wywrócić do góry nogami formę wielu ekip. Tym razem jednak przedmeczowe notowania bukmacherów okazały się słuszne.
Zabrzanie z Cracovią poradzili sobie nad wyraz łatwo, obejmując prowadzenie już w 11. minucie. Na strzał z dystansu zdecydował się Lukáš Sadílek, a fatalny błąd popełnił Sebastian Madejski - bramkarz Cracovii wybił strzał Czecha w powietrze, ale następnie w polu bramkowym przegrał walkę o górną piłkę z Yvanem Ika Dimim (premierowy gol Francuza w barwach Górnika). W 25. minucie mogło być już 2:0 i byłby to kandydat do gola kolejki - Paweł Olkowski przejął piłkę w kole środkowym, popędził z nią do przodu, wpadł w pole karne, i uderzył z okolic 11. metra, ale gości uratował słupek. W 60. minucie futbolówka już znalazła się w bramce gości i... znowu mogliśmy mówić o kandydaturze do gola tego weekendu, bo Maksym Chłań "zatańczył" w narożniku pola karnego, przełożył piłkę najpierw na lewą, potem na prawą nogę i huknął w długi róg nie do obrony, ale po analizie VAR gol nie został uznany, gdyż na pozycji spalonej w tej akcji znajdował się Sondre Liseth. Górnik jednak się nie poddawał, co przyniosło efekt w ostatnim kwadransie. W 78.minucie Ika Dimi uruchomił na skrzydle Sadilka, ten z pierwszej piłki doskonale zagrał w pole karne do Jarosława Kubickiego, który strzałem głową nie dał szans Madejskiemu. Sadilek zanotował tym samym udział przy obu golach, a z przymrużeniem oka można wspomnieć, że przyczynił się też do trzeciego trafienia - to właśnie w miejsce Czecha na murawie pojawił się Michał Rakoczy, który w 82. minucie (czyli kilkadziesiąt sekund po wejściu na boisko) ustalił końcowy rezultat.
Zabrzanie tym samym zrewanżowali się Cracovii za pechowy remis z jesieni (strata gola i trzech punktów w 89. minucie), jednocześnie zanotowali awans na 2, miejsce w tabeli, kosztem Jagiellonii (remis u siebie z Lechem 0:0) i Zagłębia Lubin (porażka w Gdyni z Arką 1:3). Zespół Michala Gašparíka zmniejszył również dystans do liderująca z Poznania z pięciu do trzech punktów i - co może w tej chwili najistotniejsze - podbudował morale przed zbliżającym się wyjazdowym meczem z Zawiszą Bydgoszcz w półfinale Pucharu Polski. Natomiast Cracovia, z dorobkiem 36 punktów, zanotowała spadek z 8. na 10. lokatę.
W Wielką Sobotę na trybunach stadionu im. Ernesta Pohla zasiadło 22324 widzów, z czego 944 to przyjezdni w sektorze gości (wspierani m.in. przez fanów Sandecji Nowy Sącz i GKS Tychy).
04.04.2026; Polska, Ekstraklasa:
Górnik Zabrze - Cracovia 3:0 (1:0)
1:0 - Yvan Ikia Dimi 11'
2:0 - Jarosław Kubicki 78'
3:0 - Michał Rakoczy 82'
Widzów: 22324
Linki:
Raport meczowy; 90minut.pl
Skrót meczu; EkstraklasaTV @ YouTube



















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz