niedziela, 12 kwietnia 2015

T-Mobile Ekstraklasa: Wisła Kraków - Górnik Zabrze

Piłkarze krakowskiej Wisły i zabrzańskiego Górnika tej wiosny nie rozpieszczają swoich kibiców. Po powrocie z zimowych ferii, w siedmiu rozegranych dotychczas kolejkach, jedni i drudzy zaledwie raz mieli okazję cieszyć się z ligowego zwycięstwa. Zatem w piątkowy wieczór, na inaugurację 27. serii spotkań, można było spodziewać się wyrównanego pojedynku.

Rok 2014 zespoły Wisły i Górnika zakończyły na sąsiednich miejscach w tabeli T-Mobile Ekstraklasy: Wiślacy z dorobkiem 32 punktów plasowali się na 5. miejscu, zabrzanie - o pozycję niżej z kontem uboższym o cztery „oczka”. I chociaż wiosną jednym i drugim nie idzie najlepiej, to po 26 kolejkach sytuacja obu zespołów niewiele się zmieniła: krakowianie nadal są na piątym miejscu, a Górnik, choć zmniejszył stratę do dwóch oczek, plasuje się na miejscu siódmym.

Spotkanie o dziwo lepiej zaczęli Górnicy, ale… to Wisła już po paru minutach wyszła na prowadzenie po tym, jak Wilde-Donald Guerrier zaskoczył wszystkich strzałem z ostrego kąta. Przez chwilę mogło się wydawać, że powtórzy się sytuacja z jesieni, kiedy to Górnik dostał w Zabrzu potężnelanie, ale nic z tych rzeczy. Strata bramki podziałała na gości jak płachta na byka i od tego momentu to przyjezdni dominowali na murawie. Najbliżej wyrównania był Erik Grendel, który w 37. minucie z niemal zerowego kąta trafił w słupek „długiego rogu” bramki strzeżonej przez Michała Buchalika.

Ale „co się odwlecze, to nie uciecze”. Po zmianie stron słowacki pomocnik ponownie popisał się odważnym strzałem i - co istotne - tym razem skutecznym: w 53. minucie Grendel „zatańczył” na 20. metrze z Dariuszem Dudką i pięknym uderzeniem nie dał szans Buchalikowi. Kwadrans później wynik mógł, a nawet powinien ulec zmianie. Najpierw po strzale Guerriera zabrzan uratowała poprzeczka, a kilkadziesiąt sekund później w doskonałej sytuacji sam na sam z Buchalikiem znalazł się Róbert Jež, ale nieatakowany przez nikogo i mający mnóstwo czasu Słowak uderzył wprost w bramkarza! W końcówce przyjezdni zostali zepchnięci do obrony, ale więcej goli tego wieczora już przy Reymonta nie padło.

Podsumowując: pierwsza połowa na korzyść Górnika, ale z bramką dla Wisły, druga na korzyść Wisły, ale z bramką dla Górnika. W pomeczowych wypowiedziach trenerzy obu drużyn byli zgodni: nikt tego dnia nie zasłużył na trzy punkty, a remis był wynikiem sprawiedliwym.

Mecz z Górnikiem obejrzało przy Reymonta ponad 12 tysięcy widzów, w tym liczna grupa przyjezdnych, bo Torcida w Krakowie zameldowała się wliczbie ponad 1400 osób (w tym delegacje Wisłoki Dębica, GKS-u Katowice i ROW-u Rybnik). Opraw po obie stronach brak, gospodarze zaprezentowali jedynie flagowisko z kilkunastu dużych lag na kijach.

Spotkanie w Krakowie było istotne także pod kątem samego bloga, bo po ponad rocznej przerwie udało mi się odświeży nieco już zapomniany tag "sektor gości". ;)


10.04.2015; T-Mobile Ekstraklasa:
Wisła Kraków - Górnik Zabrze 1:1 (1:0)
1:0 - Wilde-Donald Guerrier 5'
1:1 - Erik Grendel 53'

Widzów: 12304.

Bilet: 30 PLN.




Linki:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz