poniedziałek, 14 maja 2012

Klasa A: Warta Zawiercie - MKS Poręba

Sensacja w Zawierciu? To chyba za dużo powiedziane, ale na pewno kibice zgromadzeni w niedzielę na stadionie 1000-lecia byli świadkami niespodzianki, bo tak należy określić rozmiary zwycięstwa miejscowej Warty nad outsiderem z Poręby. Lider sosnowieckiej A-Klasy był zdecydowanym faworytem, ale ostatecznie zanotował tylko skromne, jednobramkowe zwycięstwo.

Mecz pierwszej z przedostatnią drużyną w Klasie A podokręgu Sosnowiec zapowiadał się ciekawie z dwóch powodów. Po pierwsze: były to derby powiatu zawierciańskiego. Po drugie: Warta jest jednym z faworytów do awansu i liderem rozgrywek, natomiast ekipa z Poręby – przynajmniej mi – znana jest z fatalnej defensywy, której zdarzyło się w tym sezonie już trzykrotnie stracić dwucyfrową liczbę goli. Dlatego też do Zawiercia udałem się z nadzieją obejrzenia wielu akcji zakończonych bramkami, tymczasem…

Warta, owszem, atakowała i była stroną zdecydowanie przeważającą, ale ciągle czegoś brakowało, a bezbramkowy wynik do przerwy uznać należało za sensację. Gospodarze do siatki trafili dopiero kilka minut po zmianie stron, a bohaterem został grający trener Bogdan Szadkowski, którego „główka” dała zawiercianom komplet punktów i pozwoliła utrzymać prowadzenie w tabeli. Wynik mógł być wyższy, ale Warcie albo przeszkadzali sędziowie (nie uznana bramka po mocno kontrowersyjnym spalonym), albo… sami zawodnicy – w końcówce Marcin Grochalski obronił rzut karny wykonywany przez Łukasza Pasternaka.

Mimo porażki humor najwyraźniej dopisywał trenerowi z Poręby, który stwierdził, że mecz był wyrównany. Najwyraźniej z perspektywy ławki wszystko wyglądało zupełnie inaczej. :)

13.05.2012; Klasa A, podokręg Sosnowiec:
Warta Zawiercie - MKS Poręba 1:0 (0:0)
1:0 - Bogdan Szadkowski 53'
W 83. minucie Łukasz Pasternak (Warta) nie wykorzystał rzutu karnego (Marcin grochalski obronił).

Widzów: ok. 250.

Bilet: 5 PLN.



PS. Jeśli moje wyliczenia nie są błędne, to mecz w Zawierciu był 70. spotkaniem, jakie w tym sezonie "zaliczyłem". A ponieważ maj już w połowie, muszę niestety pogodzić się z bolesnym faktem: w obecnych rozgrywkach nie uda mi się dobić do tak oczekiwanej i upragnionej setki. :(

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz