poniedziałek, 3 czerwca 2013

I liga: Cracovia - GKS Tychy

Cóż, nie tak wyobrażano sobie ten mecz w „pasiastej” części Krakowa. W przedostatniej kolejce I ligi Cracovia podejmowała GKS Tychy, a przy Kałuży liczono zapewne, że gospodarze w meczu przyjaźni zgarną trzy punkty i przynajmniej „wskoczą” na miejsce promowane awansem, a może nawet obejmą fotel lidera rozgrywek. Nic z tego…

Przed 33. kolejką I ligi Cracovia plasowała się na trzecim miejscu w tabeli i traciła punkt do Zawiszy Bydgoszcz oraz Termaliki Bruk-Bet Nieciecza. Jak łatwo się domyślić, dla krakusów najlepszym scenariuszem było pokonanie tyskiego GKS-u oraz potknięcia dwóch wymienionych wcześniej zespołów - wówczas „Pasy” awansowałyby na fotel lidera i do ostatniej serii gier przystępowałyby z „pole position”. Niestety rzeczywistość brutalnie skonfrontowała marzenia biało-czerwonych, choć ci i tak… mogą mówić o szczęściu.

Bez zbędnego rozpisywania się, bo wynik zna już każdy: Cracovia straciła bramkę w 18. minucie i choć straty starała się odrobić, jej ataki były niczym bicie głową w mur. Wynik, mimo wielu prób gospodarzy, nie uległ już zmianie, a wieści z innych boisk nie nastrajały optymistycznie. Gdy przy Kałuży zabrzmiał ostatni gwizdek, Cracovia prawdopodobnie była już poza walką o awans - swój mecz wygrywał bowiem Zawisza, wygrywała także Termalika. Jednak obaj liderzy, którym zwycięstwa dawałyby w takim przypadku promocję do ekstraklasy, nie zdołali dowieźć korzystnych rezultatów do końca! W Bydgoszczy padł remis 2:2, w Niecieczy 1:1…

W sobotę słabo wypadła frekwencja przy Kałuży. Mecz przyjaźni, do tego o wielką stawkę, tymczasem stadion Cracovii zapełnił się mniej więcej w połowie - na trybunach wg oficjalnych informacji zjawiło się 7862 widzów. Nie powiem, że spodziewałem się kompletu publiczności, ale skoro zgodowy mecz z Sandecją oglądało ponad 10300 osób, to po spotkaniu 33. kolejki oczekiwałbym podobnej liczby. Tymczasem biorąc pod uwagę samą frekwencję, mecz z GKS-em Tychy był dopiero piątym wynikiem „Pasów” w tym sezonie - oprócz wspomnianej Sandecji po południowej stronie Błoń lepiej prezentowano się podczas wizyt Zawiszy, Arki Gdynia i Łódzkiego KS-u…

Kibicowsko: Cracovia pod koniec meczu prezentuje oprawę, na którą składała się podwieszana do dachu sektorówka z obrazem pierwszego Mistrza Polski, a po jej opuszczeniu młyn gospodarzy zaprezentował flagowisko w asyście pirotechniki. Tyszanie w sektorze gości podobno w liczbie ok. 350 i kilkakrotnie nawołują swoich graczy do… porażki - np. po bramce Mateusza Kupczaka z zajmowanego przez GKS sektora słychać głośne „Co wy robicie?!”. ;p


I jeszcze stadionowa ciekawostka. Otóż stadion im. Józefa Piłsudskiego to podobno „najstarsza nadal używana ligowo lokalizacja stadionowa w Polsce” - drużyna Cracovii gra na nim od 1912 roku! Po przebudowie w latach 2009-2010 obiekt „Pasów” pomieścić może 15 tysięcy widzów.   

Podobnie jak na meczu Wawelu z Wandą, spotkanie Cracovii oglądałem w asyście Brückiego i Michaela. Relacje tego pierwszego można znaleźć na jego blogu.

01.06.2013; I liga:
Cracovia - GKS Tychy 0:1 (0:1)
0:1 - Mateusz Kupczak 18'

Widzów: 7862.

Bilet: 15 PLN.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz