niedziela, 22 maja 2011

Erste Liga: VfB Admira Wacker Mödling - SC Austria Lustenau

Do Mödling wybierałem się od dawna, ale dotychczas nic z tego nie wychodziło. Albo w Wiedniu rozgrywany był ciekawszy mecz, albo Admira Wacker grała w środku tygodnia, albo po prostu włączył mi się „leń”. Gdy już pogodziłem się z myślą, że nie uda mi się odwiedzić Trenkwalder Arena, sytuacja się zmieniła. Wylądowałem w Mödling i… obejrzałem najlepszy mecz, jaki „zaliczyłem” na austriackiej ziemi.

Admira Wacker… O właśnie, najpierw o nazewnictwie, bo można się nieco pogubić. Klub założony został w 1905 roku w Wiedniu, jako SK Admira Wien i pod tą nazwą wywalczył – jeśli dobrze liczę - 8 tytułów mistrza Austrii. W 1971 roku doszło do fuzji z wiedeńskim SC Wacker (Mistrz Austrii 1947), natomiast w 1997 roku Admira Wacker, tym razem po fuzji z VfB Mödling (założonym w 1911 roku jako SVg Mödling) przenosi się na południowe przedmieścia stolicy i występuje jako Admira Wacker Mödling. Ale to też nie koniec :). Obecnie drużynę sponsoruje Trenkwalder, który pojawia się również w nazwie zespołu, zatem prawdopodobnie poprawną w tej chwili nazwą jest FC Trenkwalder Admira Wacker Mödling.

W piątek rozgrywana była 35. kolejka austriackiej drugiej ligi, gdzie liderem jest właśnie Admira. Czerwono-czarni mogli właśnie wtedy – na kolejkę przed końcem rozgrywek – zapewnić sobie awans do Bundesligi, a aby to osiągnąć musieli pokonać Austrię z Lustenau i liczyć na potknięcie SC Rheindorf Altach (obecnie występującego jako Cashpoint SCR Altach) w meczu z FC Lustenau 07. Z racji rangi tego spotkania władze Admiry zadecydowały, że wstęp na piątkowy mecz będzie darmowy. I przyznać muszę, że była to decyzja trafiona w dziesiątkę, ponieważ na Trankwelder Arena zgromadziło się w ten wieczór 7000 widzów i, jeśli się nie mylę, była to najwyższa frekwencja Admiry w tym sezonie (zazwyczaj liczba widzów nie przekraczała półtorej tysiąca, a dotychczasowym rekordem było 6550 fanów na kwietniowym meczu z Altach).

To tyle słowem wstępu, dość obszernego. Napisałem, że był to najlepszy z meczów, jakie tu widziałem, a dlaczego? Zaczęło się bez rewelacji, Admira atakowała, starała się „otworzyć” wynik, ale jej próby przyniosły efekt dopiero przed przerwą. Za to w drugiej połowie emocji już nie brakowało. Po sześciu minutach goście wyrównali, a następnie dołożyła dwa kolejne trafienia. Admira szybko odpowiedziała, a ostatnie 20 minut to istne oblężenie bramki Christiana Mendesa. Czuło się w powietrzu, że pięć goli to nie wszystko, co tego wieczoru miało „wpaść”. I rzeczywiście - w 85. minucie gospodarze doprowadzili do wyrównania, a w doliczonym czasie gry (grając już w przewadze, o za odkopnięcie piłki po gwizdku drugą żółtą kartkę otrzymał Benedikt Zech) jeszcze dwukrotnie umieścili piłkę w siatce.

Przyznam, że od czwartej bramki byłem przekonany, że był to gol dający Admirze awans do Bundesligi, ale byłem w błędzie. Altach również zwyciężył i do Amiry traci trzy punkty, a ma korzystniejszy bilans bezpośrednich spotkań. Zatem wszystko rozstrzygnie się dopiero w ostatniej kolejce. A ja trzyma kciuki za ekipę z Mödling. :)

20.05.2011; Erste Liga:
VfB Admira Wacker Mödling - SC Austria Lustenau 5:3 (1:0)
1:0 - Benjamin Sulimani 45'
1:1 - Dursun Karatay 51'
1:2 - Christopch Stückler 64'
1:3 - Danijel Mićić 72'
2:3 - Daniel Toth 74'
3:3 - Stefan Schwab 85'
4:3 - Patrik Jezek 90+1'
5:3 - Benjamin Sulimani 90+3'

Czerwona kartka: Benedikt Zech (86', za drugą żółtą) - SC Austria Lustenau

Widzów: ok. 7000.

Bilet: Wstęp wolny.

1 komentarz:

  1. Rapid ma coś co Austria nigdy nie bedzoe miała--------------- Mistrza Niemiec taka ciekawostka
    choRzowski

    OdpowiedzUsuń