Ekstraklasa wróciła! Trwająca dwa miesiące letnia przerwa w rozgrywkach już za nami i ponownie można rozkoszować się rywalizacją na najwyższym szczeblu rozgrywkowym w Polsce. W 1. kolejce w Zabrzu wicemistrz podejmował beniaminka i było blisko, by wracający w szeregi elity Śląsk Wrocław sprawił niespodziankę. Jednak po słabej połowie Górnik odwrócił losy meczu w drugiej części gry.
Sobotnie spotkanie było dla Wrocławian okazją do rewanżu - to właśnie w Zabrzu przekreślili swoje szanse na ligowe utrzymacie, przegrywając 0:2 w maju 2025 roku (choć chcąc być dokładnym - degradacja Śląska przesądziła się dwa dni później, po szczęśliwej wygranej Lechii Gdańsk 3:2 nad Koroną Kilce). I o dziwo - dość długo zapowiadało się, że beniaminek zdoła sprawić na Arenie Zabrze niespodziankę.
Goście objęli bowiem prowadzenie już w 7. minucie meczu. Efekt przyniósł pressing, ale największy udział w tej akcji miała... nonszalancja zabrzańskiej defensywy. Górnicy po przerwaniu akcji Śląska próbowali wyprowadzić piłkę z własnego pola karnego, jednak Maximiliam Dietz postanowił wycofać piłkę do Josemy, a ten za krótko zagrał do znajdującego się przed bramką Rafała Janickiego. Piłkę przejął Piotr Samiec-Talar, zagrał Przemysława Banaszaka, a ten bez większego wysiłku pokonał Philippa Schulze. Gospodarze próbowali szybko odrobić straty, ale kilka groźnych strzałów z dystansu było minimalnie niecelnych, a tuż przed przerwą - po rzucie rożnym - "główkę" Erika Prekopa świetnie wybronił Michał Szromnik. Co nie udało się w pierwszej połowie, udało się 20 minut zmianie stron i to... zupełnym przypadkiem. Kacper Urbański nawet nie strzelał z dystansu, a posłał płaskie podanie w "szesnastkę" - na nieszczęście gości w akcję wmieszał się Jehor Macenko, który wślizgiem zmienił tor lotu piłki i przelobował własnego bramkarza. W 79. minucie zrehabilitował się Josema - po rzucie rożnym Hiszpan przytomnie wycofał piłkę na 17. metr, a pozostawiony bez opieki Ivan Ikia Dimi przymierzył tuż przy słupku. Śląsk miał jeszcze "piłkę meczową" w doliczonym czasie gry - w 94. minucie dobrze z rzutu wolnego uderzył Samiec-Talar, ale jeszcze lepiej interweniował Schulze.
Tym samym piłkarze Ante Simudzy zaliczają nieudany powrót do ekstraklasy. Z kolei Górnik w końcu ma powody do radości - po porażkach 1:3 w Lechem w Superpucharze Polski i 0:1 w Stambule z Fenerbahçe, Zabrzanie w końcu odnieśli zwycięstwo i na pewno podbudowali swoje morale przed zaplanowanym na środę rewanżem z Turkami.
Mecz ze Śląskiem oglądało z trybun niemal 26 tysięcy widzów, z czego około 1500 zasiadło w sektorze gości (wrocławian wspierali przyjaciele z Gdańska, czeskiej Opawy oraz węgierskiego Ferencvarosu). Obie strony bez opraw i pirotechniki.
25.07.2026; Polska, Ekstraklasa:
Górnik Zabrze - Śląśk Wrocław 2:1 (0:1)
0:1 - Przemysław Banaszak 7'
1:1 - Jehor Macenko 65' (s.)
2:1 - Yvan Ikia Dimi 79'
Widzów: 25998
Linki:






















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz