Nie będzie Ligi Mistrzów w kraju nad Wisłą i w tym sezonie. Środowy wieczór nie przyniósł radości ani w Poznaniu, ani w Zabrzu, chociaż pomimo odpadnięcia lepsze nastroje panują zapewne na Górnym Śląsku. Skazywany na pożarcie Górnik zdołał zremisować u siebie z Fenerbahce 1:1, a w dwumeczu okazał się minimalnie gorszy od 19-krotnych mistrzów Turcji. Teraz "Trójkolorowi" będą walczyć o grę w Lidze Europy.
Górnik był pewny gry w europejskich pucharach już od początku maja tego roku - wywalczenie 7. w historii Pucharu Polski dawało Zabrzanom przepustki do gry w eliminacjach Ligi Europy. Natomiast ukończenie sezonu ekstraklasy na drugim miejscu pozwoliło "wskoczyć" szczebel wyżej i zagrać w eliminacjach do Ligi Mistrzów. Tam jednak wiadome było od początku, że łatwo nie bęzie: 17 czerwca losowanie w szwajcarskim Nyon skrzyżowało losy Górnika i Fenerbahçe SK - jedną z najbardziej utytułowanych tureckich drużyn. Szanse wydawały się iluzoryczne, tymczasem... Wicemistrzowie Polski przegrali w Stambule minimalnie, zaledwie 0:1, dzięki czemu kwestia awansu przed rewanżem nadal pozostawała otwarta.
W Zabrzu mecz z Turkami cieszył się ogromnym zainteresowaniem, ciśnienie "okołomeczowe" było wysokie nie tylko ze względu na rangę samego spotkania, ale i wydarzenia nad Bosforem sprzed tygodnia (w skrócie: bójka z turecką policją na sektorze, zatrzymanie ośmiu kibiców Górnika, a na koniec kara finansowa od UEFA i zakaz wyjazdowy w zawieszeniu na dwa lata - przyznane na dzień przed rewanżem). Brak zorganizowanej grupy kibiców gości pozwolił przeznaczyć cały stadion miejscowym kibicom, a ci ostatecznie wypełnili obiekt po brzegi - oficjalna frekwencja wyniosła dokładnie 28499 widzów.
Na początku spotkania miejscowi ultrasi zaprezentowali oprawę: spore pyroshow, w którego centralnym punkcie znajdowała się znana sektorówka-koszulka. Niestety, pokaz nie zgrał się z wydarzeniami na boisku... w 8. minucie meczu w polu karnym doszło do "czesko-słowackich zapasów", w których zmierzyli się Lukáš Sadílek i Milan Škriniar. Początkowo arbiter nic nie zauważył, ale po chwili został wezwany do monitora i po wideoweryfikacji wskazał na 11. metr, a gracza gospodarzy ukarał żółtą kartką. "Jedenastkę" na gola zamienił Ânderson Talisca - ten sam, który do bramki trafił przed tygodniem w Stambule. O dziwo taki rozwój wydarzeń gorzej wpłynął na gości, którzy chyba poczuli się bezpieczniej i postanowili zagrać oszczędnie. Górnik natomiast wiedział, że musi ruszyć do przodu i z upływem czasu radził sobie coraz śmielej. Apogeum Zabrzanie osiągnęli tuż przed przerwą - ze względu na oprawę i zadymienie boiska, sędzia Lothar D'hondt przedłużył pierwszą część gry aż o 10 minut i... było to coś niesamowitego. Piłkarze atakowali raz za razem, czym nakręcali trybuny, a te coraz mocniejszym dopingiem nakręcały piłkarzy. Efektem tej synergii był wyrównujący gol Michala Sáčka - który dobił uderzenie Yvana Ikia Dimiego, zablokowane przez... Erika Prekopa. Po zmianie stron Górnik miał jeszcze kilka sytuacji, najlepszą bodajże Maksym Chłań w 63. minucie, ale żadna z nich nie zakończyła się powodzeniem. Mający nadal korzystny wynik Turcy po zmianie stron nadal grali raczej oszczędnie, ale też nie można powiedzieć, aby nie próbowali ponownie wyjść na prowadzenie - najgroźniej było w 73 minucie, gdy İsmail Yüksek znalazł się w sytuacji sam na sam, ale przegrał pojedynek z Philippem Schulze.
Warto dodać, że dla Fenerbahçe było to trzecie pucharowa rywalizacja z polską drużyną i dopiero ta trzecia próba okazała się skuteczna. Pół wieku temu Turcy dwukrotnie mierzyli się bowiem z Ruchem Chorzów i w obu przypadkach musieli uznać wyższość "Niebieskich" - w sezonie 1972/73 zostali wyeliminowani w 1/32 Pucharu UEFA, a w sezonie 1974/75 odpadli w 1/8 finału Pucharu Europy Mistrzów Klubowych. Z kolei Zabrzanie popsuli swoją statystykę pojedynków polsko-tureckich, bo dotychczas mieli w dorobku tylko dwumecz z Göztepe SK - Górnik wyeliminował ekipę z Izmiru w 1/8 finału Pucharu Zdobywców Pucharów w sezonie 1970/71.
Remis z Fenerbahce, czyli porażka w dwumeczu, oznacza, że Zabrzanie będą teraz rywalizować w eliminacjach Lig Europy, a pierwszym rywalem będzie Ferencvaros Budapeszt (po wyeliminowaniu Twente Enschede). Jednocześnie środowe rozstrzygnięcie przy Roosevelta oznacza, że Polska po raz kolejny nie doczeka się swojego przedstawiciela w Lidze Mistrzów - chwilę wcześniej zakończył się bowiem mecz w Poznaniu, gdzie Lech został wyeliminowany po rzutach karnych przez duński Aarhus GF i to pomimo zwycięstwa 4:1 w pierwszym spotkaniu (sic!).
29.07.2026; Liga Mistrzów (II runda eliminacyjna, 2. mecz):
Górnik Zabrze - Fenerbahçe SK (Stambuł) 1:1 (1:1)
0:1 - Ânderson Talisca 12' (k.)
1:1 - Michal Sáček 45+8'
Widzów: 28499
Bilet: 54 PLN
Linki:
















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz