piątek, 1 maja 2015

T-Mobile Ekstraklasa: Górnik Zabrze - Zawisza Bydgoszcz

Przed ostatnią kolejką sezonu zasadniczego T-Mobile Ekstraklasy największe emocje wiązały się z lokatami w… środku tabeli, gdzie między czterema zespołami trwała walka o obsadzenie trzech, wciąż niepewnych miejsc w  „grupie mistrzowskiej”. Swoich lokat w górnej ósemce broniły: Pogoń Szczecin, Lechia Gdańsk i Górnik Zabrze, na które „spod kreski” polowali piłkarze Podbeskidzia Bielsko-Biała.

W 30. serii gier Pogoń mierzyła się w Warszawie z liderem, Lechia grała z Koroną w Kielcach, Górnik podejmował „czerwoną latarnię” z Bydgoszczy, natomiast Podbeskidzie gościło wicelidera z Poznania. Teoretycznie najtrudniejsze zadanie czekało tych ostatnich, bo „Górale” musieli i pokonać Lecha, i liczyć na potknięcie kogoś z wyżej notowanej trójki. Teoretycznie najłatwiejsze - zabrzańskiego Górnika, bo stracić punkty u siebie z outsiderem rozgrywek to rzecz nie do pomyślenia. Ale…

Zawisza jesienią prezentował się fatalnie, w wyniku czego miejsce na dnie ligowej tabeli okupuje od 8. kolejki, czyli od połowy września ubiegłego roku. Zimą każdy skazywał bydgoszczan na spadek, a zdaniem niektórych degradacja miałaby stać się faktem jeszcze przed końcem sezonu zasadniczego. Nic jednak z tych rzeczy, bo rok 2015 to spektakularna metamorfoza Zawiszy - po dwóch remisach „Zetka” odniosła aż sześć (sic!) zwycięstw z rzędu, pokonując m.in. Lecha u siebie oraz Wisłę na wyjeździe. Rozpędzone Pendolino Rozpędzona Pesa wykoleiła się dopiero w Warszawie, przegrywając 0:2 z Legią, a w przedostatniej kolejce Zawisza uległ jeszcze Cracovii 0:3 na własnym boisku, ale nie zmieniło to faktu, że przed ostatnią kolejką sezonu zasadniczego outsider z Bydgoszczy był… najlepszym zespołem T-Mobile Ekstraklasy w 2015 roku! :o

Mecz w Zabrzu ułożył się fantastycznie dla gospodarzy, którzy prowadzenie objęli już po pierwszej przeprowadzonej akcji. Na zegarze nie odliczono jeszcze minuty, gdy z prawej strony w pole karne zagrał Łukasz Madej, a piłkę do siatki skierował Róbert Jež. Uskrzydlony Górnik atakował dalej i kilkukrotnie mógł podwyższyć wynik, a chyba nie byłoby przekłamaniem stwierdzenie, że do szatni gospodarze powinni schodzić może nawet z prowadzeniem 3:0. Tak się jednak nie stało, natomiast po przerwie mieliśmy obraz tak dobrze znanego Górnika - czyli zespołu, który wyszedł na boisko ciałem, ale duchem jakby jeszcze został poza placem gry. Efekt tego przyszedł szybko: w 51. minucie z okolic środka boiska rzut wolny wykonał Alvarinho, piłkę w środek pola karnego zagrał Kamil Drygas, a zupełnie niepilnowany Josip Barisić doprowadził do wyrównania. Co bardziej nerwowi kibice Górnika pewnie zaczęli wtedy szukać nadziei w nogach piłkarzy Lecha Poznań ;p (który zresztą już prowadził wówczas z Podbeskidziem), ale nie było powodów do obaw. Dlaczego? Ano dlatego, że przecież pierwszą bramkę tego wieczoru zdobył Jeż, a Słowak umiłował sobie w Zabrzu strzelanie dubletów. Nie inaczej było tym razem i na sześć minut przed końcem, po dośrodkowaniu Mariusza Magiery, 33-letni pomocnik dał Górnikowi zwycięstwo i pewne miejsce w grupie mistrzowskiej bez oglądania się na innych, bo ostatecznie „Trójkolorowi” sezon zasadniczy skończyli na 6. miejscu.

Po meczu trafiłem na interesującą wiadomość na Twitterze…


…i od razu postanowiłem to sprawdzić. Trochę wertowania tabel T-Mobile Ekstraklasy, kilka kliknięć w Excelu i rzeczywiście okazuje się, że Górnik jest jedyną drużyną, która w tym sezonie nie wypadła z czołowej ósemki:

[Kliknij aby powiększyć]

Acha. Dzięki zwycięstwu Górnik nie musiał oglądać się na wynik w Bielsku-Białej, ale za zwycięstwo "Kolejorza" kciuki trzymali w Gdańsku i Szczecinie. Lechia przegrała bowiem w Kielcach 2:3, a Pogoń - mimo szybko zdobytego prowadzenia - uległa w stolicy Legii 1:2.


29.04.2015; T-Mobile Ekstraklasa:
Górnik Zabrze - Zawisza Bydgoszcz 2:1 (1:0)
1:0 - Róbert Jež 1'
1:1 - Josip Barišić 51'
2:1 - Róbert Jež 84'

Widzów: 3000.

Bilet: 20 PLN.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz