czwartek, 9 października 2014

T-Mobile Ekstraklasa: Ruch Chorzów - Górnik Zabrze

18 długich lat czekał zabrzański Górnik na zwycięstwo przy Cichej 6. Zła passa „Trójkolorowych” zakończyła się w pierwszy weekend października, w dużej mierze dzięki Łukaszowi Madejowi. To właśnie były zawodnik… Ruchu zanotował asystę i zdobył zwycięską bramkę, zapewniając gościom triumf w 102. Wielkich derbach Śląska!

Przedmeczowe statystyki nakazywały w roli faworyta stawiać zespół Górnika. Zabrzanie po dziesięciu kolejkach zajmowali miejsce tuż za ligowym podium z dorobkiem 18 punktów (bilans: 5-3-2). Z kolei Ruch, z zaledwie ośmioma oczkami na koncie i tylko jednym zwycięstwem (bilans 1-5-4), plasował się… tuż nad strefą spadkową, a na dodatek „Niebiescy” są póki co drużyną dość gościnną: podopieczni Jana Kociana w trzech meczach tego sezonu ekstraklasy na własnym boisku wywalczyli tylko jeden punkt! Z drugiej jednak strony „derby rządzą się swoimi prawami”, a na dodatek pamiętać trzeba było, że w ostatnich latach Górnik z Chorzowa nie zwykł wracać z tarczą - nie licząc zwycięstwa 1:0 na Stadionie Śląskim w lutym 2009 roku zabrzanie po raz ostatni wygrali w Chorzowie (przy Cichej) dokładnie… 27 lipca 1996 roku, czyli przeszło 18 lat temu!

Wiadomo jednak, że każda passa kiedyś się kończy, a na tę czarną serię Górnika (od 1996 roku cztery remisy i pięć porażek przy Cichej) przyszedł czas właśnie jesienią 2014 roku, chociaż początek 102. Wielkich derbów Śląska wcale tego nie zapowiadał…

W mecz lepiej „weszli” gospodarze, odważnie poczynając sobie w ofensywie, co przyniosło efekt po kwadransie gry. Filip Starzyński doskonale uruchomił Grzegorza Kuświka, a ten na raty pokonał Pavelsa Steinborsa. Początek dla Ruchu wymarzony, a biorąc pod uwagę fakt, że Górnik przy Cichej w ostatnich latach nie potrafił „gonić wyników” (wszystkie pięć remisów to wyniki 0:0), można było przypuszczać, że zabrzanie znów wyjadą z Chorzowa „na tarczy”. Nic bardziej mylnego, bo sobotni wieczór należał do Łukasza Madeja. Pomocnik Górnika, który w latach 2000-2002 występował w koszulce z „eRką”, mecz z Ruchem traktował bardzo ambicjonalnie i widać było, że wyjątkowo zależy mu na zwycięstwie. Co najważniejsze: jego gra przyniosła wymierny efekt - to właśnie dośrodkowanie Madeja na wyrównującą bramkę zamienił w 30. minucie Wojciech Łuczak. Po przerwie gospodarze zaczęli stopniowo „siadać”, jakby tracąc siły lub wiarę w zwycięstwo. I gdy zapowiadało się, że po raz kolejny stacie dwóch czternastokrotnych mistrzów zakończy się podziałem punktów, do głosu doszedł Madej - 87. minuta, krótko rozegrany rzut rożny, w końcu płaskie dośrodkowanie na krótki słupek, a tam na wślizgu, chyba tylko w sobie wiadomy sposób, 32-letni pomocnik zaskakuje Krzysztofa Kamińskiego!


Co ciekawe, w tym jednym meczu 32-letni pomocnik zdobył więcej bramek niż przez dwa lata w barwach Ruchu! Tam, w 26 meczach o stawkę, na listę strzelców wpisał się tylko w spotkaniu z Orlenem Płock. W Górniku - gdzie gra drugi sezon - ma już na koncie pięć goli.

Wynik 2:1 jest dla „Trójkolorowych” triumfem zarówno historycznym - bo oczekiwanym od blisko dwóch dekad, jak i triumfem wymiernym - bo dzięki porażkom Legii i GKS-u Bełchatów oraz remisowi Śląska zabrzanie wspięli się na fotel lidera T-Mobile Ekstraklasy. I nie zejdą z niego przez co najmniej dwa tygodnie, a to za sprawą przerwy reprezentacyjnej w najbliższy weekend. Natomiast w Chorzowie po derbowej porażce pożegnano się z trenerem Janem Kocianem, który za „niebieskim sterem” stał niewiele ponad rok (dokładnie od 19 września 2013 do 6 października 2014).

Za sprawą dronów Wielkie derby Śląska były obserwowane również z lotu
 ptaka.
 Aspekty piłkarskie zostały już wyczerpane, więc przenieśmy się na trybuny. Co ciekawego działo się wokół boiska? Niestety… NIC. 102. Wielkie derby Śląska pod tym względem przejdą do historii jako chyba jedne z najnudniejszych. Będzie się za to o nich na pewno długo mówić z innych kibicowskich powodów…

Choć pewnie wiele osób obawiało się kolejnego wyimaginowanego „remontu” sektora gości, działacze Ruchu tym razem zagrali fair i bez problemów przyznali zabrzanom ponad pół tysiąca biletów. Te rozeszły się na pniu, szybciej niż przysłowiowe „świeże bułeczki”. I gdy wszystko zapowiadało ciekawe widowisko także na trybunach, derby zaczęły się "sypać". Najpierw w środę, na cztery dni przed meczem, w Chorzowie odbyła się „derbowa narada”, w której uczestniczyli przedstawiciele klubu, miasta, policji oraz straży pożarnej. Dyskutowano m.in. o oprawie kibiców gospodarzy, a ponieważ sektorówka okazała się niedozwolona, wydano przyzwolenie na proponowaną przez „Niebieskich” prezentację z pasów materiałów. Przyzwolenie, ale z zastrzeżeniem, że oprawa - by zmniejszyć ryzyko użycia pirotechnika - zamiast w młynie zostanie zaprezentowana na sektorze czwartym, czyli… buforowym. Tak, na drugim końcu trybuny prostej, tuż obok klatki gości. Powodzenia. #hehe

Druga „bomba” wybuchła w dniu meczu, dokładnie na jakieś 5-6 godzin przed pierwszym gwizdkiem Pawła Raczkowskiego. Choć może słowa „bomba” i „wybuch” to w tym przypadku nienajlepsze zestawienie. Otóż w sobotnie wczesne popołudnie okazało się, że podczas przeprowadzonej na stadionie Ruchu kontroli bezpieczeństwa w sektorze gości odnaleziono „tajemniczy pakunek”. Co do jego zawartości pojawiały się różne informacje: jedne mówiły, że to pirotechnika do planowanej oprawy, inne, że w kartonie znajduje się… ładunek wybuchowy (!) o niesprecyzowanej sile rażenia. Alarmu bombowego nie ogłoszono, ale zarząd chorzowskiego klubu wydał oświadczenie, że w związku z zaistniała sytuacją kibice gości nie zostaną wpuszczeni na sektor ze względów bezpieczeństwa.

Mimo pustej "klatki" piłkarze Górnika po meczu symbolicznie podeszli
 podziękować pod sektor gości.
Już po meczu ustalono, że ładunki miały posłużyć do spalenia zawieszonych na sektorze flag Torcidy i wersja ta wydaje się najbardziej prawdopodobna. Pewne jest natomiast, że echa tej afery będą jeszcze długo słyszalne. W poniedziałek policja poinformowała o schwytaniu dwóch osób podobno odpowiedzialnych za podłożenie ładunków. Nad samym klubem pojawiła się natomiast groźba zamknięcia nawet całego stadionu i to do końca sezonu!


04.10.2014; T-Mobile Ekstraklasa:
Ruch Chorzów - Górnik Zabrze 1:2 (1:1)
1:0 - Grzegorz Kuświk 17
1:1 - Wojciech Łuczak 29'
1:2 - Łukasz Madej 87'

Widzów: 8700.

Bilet: 30 PLN.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz