poniedziałek, 5 maja 2014

II liga: Ruch Zdzieszowice - Calisia Kalisz

Dobiegający powoli końca sezon dla drugoligowców - czyli drużyn rywalizującym na trzecim froncie - jest przełomowy. Jak wiadomo, drugoligowe rozgrywki 2014-2015 będą toczyć się nie w dwóch, a jednej 18-zespołowej grupie, co wiele klubów przypłaci degradacją. Oglądając zmagania Ruchu Zdzieszowice z Calisią Kalisz doszedłem niestety do wniosku, że… degradacją chyba jak najbardziej zasłużoną.

Wspomniana rewolucja na trzecim szczeblu piłkarskich rozgrywek w Polsce oznacza ni mniej, ni więcej tyle, że z II ligą w obecnej formie pożegnać musi dokładnie połowa uczestników, czyli po 9 drużyn z grupy wschodniej i zachodniej. Ruch Zdzieszowice oraz Calisia Kalisz po 27 kolejkach plasowały się odpowiednio na 14. i 15. miejscu w tabeli grupy zachodniej, co oczywiście nie zapowiadało ekscytującego widowiska, ale też nie spodziewałem się, że będzie aż tak tragicznie. Szczególnie zawiedli mnie gospodarze, którzy nad swoim sąsiadem mieli aż sześć punktów przewagi i patrząc realnie utrzymanie II ligi w Zdzieszowicach jest wciąż w ich zasięgu. A tu klops…

Szukając ładnie brzmiących określeń, spotkanie można by uznać mianem „meczu walki”, choć nazywając rzeczy po imieniu był to spektakl pomyłek i fauli. Padali i jedni, i drudzy, nie tylko po starciach z rywalami - tuż przed przerwą bramkarz Calisii swoją interwencją niemal nie „skasował” kolegi z zespołu, który po zderzeniu długo nie podnosił się z murawy. Sytuacje bramkowe? W pamięci zapadły mi dwie. W pierwszej połowie świetnie do przewrotki złożył się Przemysław Bella z Ruchu, ale jego strzał minął bramkę gości. W 87. minucie swoją szanse mała Calisia - jej napastnik dostał świetną piłkę na 10. metr tuż za linie obrony, ale albo spodziewał się „ofsajdu”, albo spanikował, bo w sytuacji sam na sam strzelił prosto w Tomasza Kasprzika.

Według informacji znalezionych w Internecie, frekwencja na sobotnim meczu wynosiła ok 250 widzów. Wśród nich znalazła się także skromna grupka fanatyków Ruchu, którzy utworzyli kilkunastoosobowy, wywieszając jedną flagę i prowadząc rwany doping.


Ruch Zdzieszowice to klub powstały zaraz po zakończeniu II wojny światowej. W 1946 roku w tej opolskiej miejscowości utworzono I Robotniczy Klub Sportowy „Anna”, przemianowany następnie na „Unię”, by w roku 1965 przyjąć nazwę Hutniczego Klubu Sportowego „Ruch” Zdzieszowice, co oczywiście wiąże się z istniejącą Zdzieszowicach koksownią. W 2011 roku drużynę pod swoją opiekę przejęło miasto, zmieniając jej nazwę na MKS Ruch Zdzieszowice. Najlepszy sezon w historii klubu przypadł na rozgrywki 2011-2012, kiedy to „Zdzichy” dotarły do ćwierćfinału Pucharu Polski (odpadnięcie z późniejszym finalistą - Ruchem Chorzów), a w rywalizację w II lidze zakończyli na 5. miejscu w tabeli. Ponadto pomarańczowo-czarni mogą pochwalić się dwoma triumfami w Pucharze Polski na szczeblu wojewódzkim (w 2009 i 2010 roku). Trzeba jednak też dodać, że na finiszu II ligi w poprzednim sezonie Ruch znalazł się w strefie spadkowej, a utrzymanie "zawdzięcza" Turowi Turek, któremu nie przyznano licencji.

Stadion Ruchu po modernizacji w 2007 roku może pochwalić się 1000 miejsc siedzących, z czego większość - 700 krzesełek - znajduje się pod dachem. Mnie najbardziej urzekła trybuna główna, która tak jakoś przypomina mi kameralne obiekt z Anglii, natomiast jako minus wskazałbym sektor gości - zlokalizowany w rogu, ale tak jakoś... bokiem. ;p


03.05.2014; II liga, grupa zachodnia:
Ruch Zdzieszowice - Calisia Kalisz 0:0

Widzów: ok. 250.

Bilet: 10 PLN.




= = = = = Linki = = = = =




1 komentarz: