wtorek, 16 kwietnia 2013

T-Mobile Ekstraklasa: Górnik Zabrze - Podbeskidzie Bielsko-Biała

Gdyby nie sytuacja z 87. minuty i gol Róberta Demjana, o niedzielnych „Derbikach” (?!) pomiędzy Górnikiem Zabrze a Podbeskidziem Bielsko-Biała nie wypadałoby wspominać słowem ponad to, że mecz po prostu się odbył. A tak w relacji z meczu można przynajmniej opisać bramkę…

A wcale nie zapowiadało się tak tragicznie. Po sobotnim remisie Śląska, Górnik miał realną szansę na powrót na podium - oczywiście pod warunkiem, że wygra przy Roosevelta z bielszczanami. Natomiast dla walczącego o utrzymanie Podbeskidzie każdy punkt jest <poeta> niczym haust powietrza dla tonącego </poeta>. Jednak z boiska wiało taką nudą, że za najsprawiedliwszy wynik należałoby uznać bezbramkowy remis. I to tylko dlatego, że końcowy rezultat nie może być ujemny.

Ten obraz nędzy i rozpaczy trwałby tak pewnie przez pełne 90 minut (plus czas doliczony), jednak w końcówce meczu swoją bodajże jedyną akcję w drugiej połowie przeprowadzili goście. I zakończyli ją golem! Z lewej strony dośrodkował Dariusz Łatka, piłkę głową zgrał Damian Chmiel, a Róbert Demjan przyjęciem ograł Oleksandra Szeweluchina i już kładąc się na murawie pokonał Łukasza Skorupskiego.

Przed tygodniem, przy okazji meczu Ruchu Chorzów z Podbeskidziem, cytowałem słynne słowa Janusza Wójcika: "Tu nie ma co trenować, tu trzeba dzwonić". Slogan ten jak widać jest w naszych realiach ponadczasowy i uniwersalny, bo podpiąć można go pod niemal każdy zespół. No, chyba że w Zabrzu za cel na rundę wiosenną postawiono sobie zakończenie sezonu poza pierwsza trójką - w takim wypadku czapki z głów, bo plan realizowany jest perfekcyjnie. ;p

A po końcowym gwizdku młyn gospodarzy skandował w stronę prezesa: „Jankowski, gdzie te puchary?!”.

14.04.2013; T-Mobile Ekstraklasa:
Górnik Zabrze - Podbeskidzie Bielsko-Biała 0:1 (0:0)
0:1 - Róbert Demjan 87'

Widzów: 3000.

Bilet: 20 PLN.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz