niedziela, 11 sierpnia 2019

PKO Ekstraklasa: Górnik Zabrze - Raków Częstochowa

Nie było powtórki sprzed 23 lat. W spotkaniu 4. kolejki Górnik Zabrze pokonał beniaminka z Częstochowy 1:0, a piłkarze Rakowa mogą mówić o sporym pechu. Mimo kilku groźnych okazji, jakie stworzyli podopieczni Marka Papszuna, o meczu przesądziło kuriozalne, acz równie efektowne, samobójcze trafienie Igora Sapały.


Dotychczasowy w rozgrywkach ligowych ekipy Górnika i Rakowa spotykały się 10 razy (bilans 5-2-3 na korzyść zabrzan), w tym raz dokładnie 23 lata temu - 10 sierpnia 1996 roku Raków wygrał przy Roosevelta 1:0 po golu Pawła Skrzypka.

Przed spotkaniem 4. kolejki trudno było wskazać wyraźnego faworyta. Górnik w trzech meczach zdobył 4 punkty, beniaminek z Częstochowy miał na koncie jeden punkt mniej. I też pierwsza połowa była raczej wyrównana, a ciekawie zrobiło się dopiero po zmianie stron, głównie za sprawą Petera Schwarza. Czeski pomocnik w pierwszym kwadransie drugiej części gry potrzebował zaledwie kilku minut, by aż trzykrotnie poważnie zagrozić zabrzańskiej defensywie. Pierwsze uderzenie zdołał zablokować Przemysław Wiśniewski, drugie trafiło w słupek bramki Martina Chudego, a po kolejnym piłka minimalnie minęła poprzeczkę. Wydawało się, że Raków nabrał rozpędu i... rzeczywiście, zdobył bramkę, ale samobójczą. W 63. minucie z lewego skrzydła na pełnym biegu dośrodkowywał Erik Janža, a lot piłki na tyle niefortunnie przeciął Igor Sapała, że przelobował własnego bramkarza. Po objęciu prowadzenia Górnik szybko próbował podwyższyć wynik, ale Wiśniewski minimalnie przestrzelił po rzucie rożnym, a chwilę później Michał Gliwa nie dał się pokonać Jesúsowi Jiménezowi. W 84. minucie Raków miał najlepszą okazję do wyrównania: z prawej strony piłkę w pole karne wstrzelił Daniel Bartl, ale nie sięgnął jej żaden z dwójki napastników gości. W doliczonym czasie gry przed szansą na "dobicie" Rakowa stanął Igor Angulo. Hiszpan doskonale ruszył do prostopadłej piłki, ale po przebiegnięciu połowy boiska strzelił minimalnie obok słupka.


Warto odnotować wysoką frekwencję na trybunach, bo spotkanie z Rakowem oglądało na żywo 17968 widzów, czym zabrzanie o blisko tysiąc poprawili swój wynik z meczu przeciwko Zagłębiu Lubin. Być może spowodowane jest to także mobilizacją częstochowian, bo tego dnia w sektorze gości pojawiło się dokładnie 592 kibiców spod Jasnej Góry (z czego blisko setka to delegacja Chemika Kędzierzyn-Koźle). Mimo to, nie jest to najlepsza frekwencja obecnego sezonu Ekstraklasy, bo rekord padł dzień wcześniej w Poznaniu, gdzie mecz Lecha ze Śląskiem Wrocław oglądało z trybun ponad 32 tysiące widzów!

Najwyższa frekwencja Ekstraklasy w sezonie 2019/20 (po 4. kolejce):
32307: Lech Poznań Śląsk Wrocław 1:3 (09.08.2019)
17968: Górnik Zabrze - Raków Częstochowa 1:0 (10.08.2019)
17067: Górnik Zabrze - Zagłębie Lubin 1:0 (26.07.2019)
16616: Lech Poznań - Wisła Płock 4:0 (26.07.2019)
15298: Legia Warszawa - Śląsk Wrocław 0:0 (04.08.2019)


10.08.2019; Polska, Ekstraklasa:
Górnik Zabrze - Raków Częstochowa 1:0 (0:0)
1:0 - Igor Sapała 63' (s.)

Widzów: 17968

Bilet: nie dotyczy


Linki:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz